Importowany tubylec

Wystarczyło wyjść na balkon, żeby móc „podziwiać” nieskazitelnie socrealistyczną (bo o skażeniu nowojorskimi wzorami właściwie nikt nie pamiętał, a jeśli pamiętał, to wspomnieć się nie ważył; jeśli już jakiś nalot wykraczający poza przyjaźń polsko-radziecką występował, to raczej chiński, bo gmach powszechnie zwany był Pekinem) sylwetę „daru” Wielkiego Brata […]

Czytaj więcej →

Salonowe granie

Dość sztywno wyszedł zza ciemnej ciężkiej kotary. Dość wysoki, szczupły, twarz raczej bez uśmiechu, wzrok skierowany prosto przed siebie. Od razu było widać, że nie czuł się pewnie, a tremę nieudolnie maskował pozorami braku zainteresowania całą sytuacją. Niezbyt mocne światło lamp naftowych wydobywało z półmroku dwie wyraźne jaśniejsze […]

Czytaj więcej →

Czy Hepburn chciała rzymskich wakacji?

Podobno jak się czegoś chce, to nie powinno się z tym kryć, bo tłumienie może wywołać poważne zaburzenia psychiczne, które wcześniej czy później doprowadzą do dysfunkcji emocjonalnej i społecznej stłamszonej jednostki. Takie stwierdzenie ogólne, choć niepozbawione elementu prowokacji intelektualno-obyczajowej i narażone na zarzut hołdowania wrogiej ideologii, może budzić […]

Czytaj więcej →

Niech żyje kajzerka!

Powszechnie wiadomo, że każdy prawdziwy krakus słynie z dwóch komplementarnych postaw życiowych: po pierwsze jest zawołanym centusiem, a po drugie bezbrzeżnie wielbi Monarchię Austro-Węgierską, zjednoczoną przez dziesięciolecia pod berłem Habsburgów, konkretnie zaś wiecznie zatroskanego dziadunia z bujnymi pekaesami – Franciszka Józefa I. Z tego punktu widzenia ekstremalnym przypadkiem […]

Czytaj więcej →

Podboje Boya

Boy swoje lata ma. Czyli dziś to już Oldboy. Innymi słowy – od dość dawna możemy z nim obcować na różne sposoby. Wielokrotnie nieprzymuszona okolicznościami miałam okazję widzieć jego zdjęcie, podobiznę, portret (ten Witkacego podobizną jest w pewnym tylko stopniu, choć przyznać należy, że właściciel Firmy Portretowej buszował […]

Czytaj więcej →